Górnik Zabrze kończy sierpniowe zmagania w starciu z lokalnym przeciwnikiem


Górnik Zabrze podejmował na własnym obiekcie GKS Katowice w „Śląskim Klasyku”. Przy Roosevelta 81 zmierzyły się ekipy, które zakończyły walkę w europejskich pucharach.

30 sierpnia 2026 Górnik Zabrze kończy sierpniowe zmagania w starciu z lokalnym przeciwnikiem
Zbigniew H.

Górnik Zabrze wrócił z Monaco i pożegnał się z europejską przygodą. Wicemistrz Polski trafił na arcytrudnych rywali i teraz skupia się już tylko na krajowym podwórku. GKS Katowice stanął jako pierwszy na drodze graczy Michala Gašparika w ich siódmym sierpniowym meczu. Elektryzował nas klasyk na Górnym Śląsku, ponieważ spodziewaliśmy się wielkiego piłkarskiego widowiska na murawie i na trybunach. Podopieczni Rafała Góraka chcieli zatrzymać zabrzańską maszynę i zapunktować w delegacji. Zabrzanie przegrali 2:3 po wielkim meczu Ilji Shkurina.


Udostępnij na Udostępnij na

Wielkie granie

Górnik Zabrze wybiegał w niedzielne popołudnie na siódmą potyczkę w tym miesiącu, a dla GKS-u Katowice było to piąte spotkanie. Goście nie grali w tygodniu, więc mieli kilka chwil więcej na rozpracowanie graczy słowackiego szkoleniowca. Wicemistrz Polski nie przebrnął ani jednej rundy eliminacyjnej w Europie pomyślnie, ale zadawalająca jest jego forma ligowa. „Górnicy” wygrali wszystkie dotychczasowe rywalizację w PKO BP Ekstraklasie i są w bardzo dobrej pozycji wyjściowej na dalszą część sezonu. Śląsk Wrocław i Wisła Kraków przekonali się o atmosferze panującej na stadionie im. Ernesta Pohla, a Radomiak Radom nie obronił swojej twierdzy.

Uczestnik eliminacji Ligi Konferencji nie radził sobie równie dobrze z grą na dwóch frontach. GieKSa punktuje u siebie i triumfuje przekonująco, ale wyjazdy leżą w drużynie Rafała Góraka. Sześć „oczek” wynika z dwóch wygranych przy Nowej Bukowej i dwóch wpadek z Wisłą Kraków i Motorem Lublin. Czekaliśmy na piąte spotkanie pomiędzy tymi zespołami od powrotu piątej ekipy poprzedniego sezonu. W każdym z nich gospodarze wychodzili górą.

Wszyscy na Klasyk

Górnik Zabrze ogłosił sold out już w poniedziałek na derbowy pojedynek. Kibice obu drużyn przygotowali się wyśmienicie na ten wyjątkowy dzień w kalendarzu, a trenerzy nie zamierzali być gorsi. Michal Gašparik wystawił optymalny skład, jaki mógł desygnować. Erik Prekop znalazł się na szpicy, a Janis Antiste czeka na swój debiut od pierwszej minuty. Obrona pozostała nienaruszona, a wiemy, jak istotna jest ta formacja dla słowackiego szkoleniowca. Kacper Urbański, Paulo Bernardo i Lukas Sadilek – ofensywne trio w środku miało zapewnić sporą liczbę okazji dla Maksyma Khlania i Petera Federico.

Rafał Górak nie zaskoczył swoimi wyborami na niedzielne popołudnie. GKS Katowice rozbił 5:0 Wisłę Płock przed tygodniem, jednak 53-latek dokonał roszady. Erik Jirka, który wszedł w 64. minucie, zameldował się w wyjściowej „jedenastce” za Marcina Wasielewskiego. Słowacki wahadłowy GieKSy został wypożyczony z Crveny Zvezdy na pół roku do Górnika Zabrze wiosną 2020 roku. Jakub Kokosiński, który strzelił debiutanckiego gola w poprzedniej kolejce, czekał na kolejną szansę. Bartosz Nowak i spółka mieli zagwarantować problemy zabrzańskiej defensywie. Przypomnijmy, że MVP sezonu 2025/2026 występował w zabrzańskim trykocie w latach 2020-2022.

Śląski klasyk

Górnik Zabrze i GKS Katowice zafundowały nam prawdziwe widowisko już od samego początku. Kacper Urbański mógł wpisać się na listę strzelców w drugiej minucie, ale strzał po rykoszecie poleciał obok bramki Gabriela Kobylaka. Goście nie myśleli o pasywnej postawie, lecz przeszkadzali jak tylko mogli swojemu rywalowi. Podopieczni Rafała Góraka ustawili się bardzo blisko linii środkowej, pressowali na połowie Zabrzan i doskakiwali do prób wyprowadzenia piłki spod naporu gospodarzy. Eman Marković ulokowałby w świetle bramki strzał po jednym z rzutów rożnych, ale obrońca zastopował tę próbę.

Znamy kombinacje Górnika Zabrze w konstrukcji ataków w bocznych sektorach boiska, lecz jedna z takich akcji zamieniła się w zabójczą kontrę. Podanie ukraińskiego skrzydłowego zostało dotknięte, a Bartosz Nowak ma cały czas wszystko pod kontrolą. Gracz z numerem „27” na plecach uruchomił momentalnie norweskiego partnera. Eman Marković czuł oddech na plecach goniących go zawodników, ale oddał uderzenie. Jednak Philipp Schulze odbił tę próbę pod nogi Ilji Shkurina, a Białorusin umiejscowił piłkę w siatce bez największego trudu. Goście prowadzili od 11. minuty w „Śląskim klasyku”.

Zapachniało wspomnieniami

Maksym Khlan chciał szybciutko odkupić winy i zszedł do środka, po czym posłał soczysty strzał, ale były bramkarz Legii Warszawa sparował futbolówkę na stały fragment gry. Triumfator Pucharu Polski nie przebijał się w pole karne Gabriela Kobylaka, a musimy oddać, że bronił GKS Katowice bardzo szczelnie. Niesamowicie harował na całym boisku Mateusz Kowalczyk, który nie tylko pomagał kolegom w defensywie, lecz potrafił przebiec kilkadziesiąt metrów z piłką do przodu. Ekipa wicemistrzów Polski atakowała częściej lewą stroną, lecz Erik Jirka nie dawał się obiegać. Jednak gdy Kacper Urbański zatańczył z piłką w tamtej części boiska i zasiał spustoszenie, ale wyrównania nie było w dalszym ciągu.

GKS Katowice był czujny i szukał swojego momentu, choć odnosiliśmy wrażenie, że bliżej jest remisu niż kolejnego trafienia dla przyjezdnych. Trwał impet lewą flanką i dostrzegaliśmy kolejne kombinacje z miękkimi podaniami w pole karne. Jednak Górnik Zabrze nie wykorzystał swojej przewagi i wróciły demony z Europy, ale tylko na krotki czas. Erik Jirka naprężył cięciwę z prawej stopy i spektakularnie pokonał niemieckiego bramkarza. W tej chwili włączył się do gry zespół sędziowski VAR i anulował gola z racji pozycji spalonej.

Wygaszenie

Górnik Zabrze pamięta, jak odrabiał straty w meczu przeciwko Śląskowi Wrocław. Wtedy Przemysław Banaszak ukąsił 14-krotnych mistrzów Polski, lecz Zabrzanie odpowiedzieli dwoma trafieniami po przerwie. GKS Katowice wygaszał tę batalię i nie pękał pod naporem oponenta. Kwadrans po wznowieniu ujrzeliśmy pierwsze ruchy trenerskie, ponieważ wyszli na murawę Janis Antiste i wracający po kontuzji Jarosław Kubicki. Zabrzanie zmienili system, ponieważ posiadali na placu gry dwóch napastników. Jednak kibice przerwali drugą połowę środkami pirotechnicznymi i po kilku minutach wznowiliśmy walkę o ligowe punkty.

Determinacja i ambicja są nieodłącznymi elementami gry Górnika Zabrze. Kacper Urbański wykonywał rzut rożny, po którym odmieniły się losy tego widowiska. Janis Antiste skierował głową piłkę w kierunku bramki, lecz z tym poradził sobie Gabriel Kobylak. Jednak futbolówka pozostała blisko bramki, a Pau Resta wybił piłkę z linii bramkowej. Upór Zabrzan przemienił się w rzut karny po faulu Arkadiusza Jędrycha. Trybuny odżyły i eksplodowały energią, która przelała się na pewnie wykonaną „jedenastkę” przez reprezentanta Polski.

Skoro płynęła energia od fanów, wiedzieliśmy jedno. Górnik Zabrze rzuci się na rywala, aby udowodnić swą wyższość. Minutę po wyrównaniu Arena Zabrze odleciała po kapitalnym woleju Josemy. Hiszpan skierował swoją próbę z okolic 16. metra idealnie przy lewym słupku Gabriela Kobylaka. To był kolejny magiczny moment, który zapisze w swojej pamięci zabrzańska społeczność.

Zwrot akcji

Ostatni kwadrans stanął pod hasłem odwróconych ról, ponieważ gospodarze musieli powstrzymywać ataki gości. Swoją okazję miał Bartosz Nowak, a jeszcze lepszą miał Mateusz Wdowiak, lecz wynik nie uległ zmianie. Trener wicemistrzów Polski chciał ustabilizować środek pola i wprowadził Maximiliana Dietza za Erika Prekopa. Wiemy, jak zdyscyplinowany jest Górnik Zabrze, który potrafi bardzo zorganizowanie wyprowadzać kontry. Jarosław Kubicki mógł zamknąć temat trzech punktów, ale rykoszet po jego strzale wylądował na poprzeczce.

Jarosław Przybył doliczył 12 minut do regulaminowego czasu gry. Ten czas niósł ze sobą emocje i jakość, ponieważ Mateusz Kowalczyk zamienił się w swojego partnera. Reprezentant Polski do lat 21 wyłożył w powietrzu jak na tacy piłkę, której nie zmarnował białoruski snajper. Ilja Shkurin złożył się i wykorzystał „ciasteczko” od kolegi.

Jedni i drudzy potrafili wepchnąć rywala w strefę obronną, ale to GKS Katowice dokonał egzekucji. Lukas Klemenz obsłużył Ilję Shkurina piłką na nos, a Białorusin był bezwzględny i radował się z hat-tricka. Kolejna główka, która padła łupem tego piłkarza. Przyjezdni zszokowali stadion przy ulicy Roosevelta 81 i słyszeliśmy kibiców GieKSy. Załamanie urodziło się na twarzy Michala Gašparika, a niewzruszony szkoleniowiec GKS-u krążył wokół swojej strefy i ucieszył się dopiero po ostatnim gwizdku.

Górnik Zabrze stracił swoje pierwsze punkty w tym sezonie, a Rafał Górak świętował pierwszy wyjazdowy triumf. Nastąpiło przerwanie serii zwycięstw w derbach.

Mecz warty obejrzenia

Górnik Zabrze z GKS Katowice zapewniły nam mecz warty do obejrzenia nie tylko z racji derbów, ale samych piłkarzy. Młodzi polscy pomocnicy definiują zespoły obu trenerów. Kacper Urbański ustawiony na pozycji defensywnego pomocnika kierował atakami „Żaboli” i był mózgiem drużyny Michala Gašparika. Mateusz Kowalczyk potwierdza, że wraca do wysokiej i stabilnej formy. Pomocnik Rafała Góraka oddaje swym zaangażowaniem i intensywnością biegania obraz świetnie poukładanego katowickiego zespołu. Obydwaj zawodnicy spotkają się najprawdopodobniej już za miesiąc na zgrupowaniu kadry Jerzego Brzęczka. Cieszy postawa ważnych ogniw tej reprezentacji. Wokół tej dwójki poruszał się Paulo Bernardo, który posiada doświadczenie na młodzieżowej arenie międzynarodowej.

Kibice Górnika Zabrze zaprezentowali przepiękną oprawę ku czci kapitanaErika Janży. Sztuka fanów zachwyciła wielkim malowidłem z imponującym przekazem. „Symbol lojalności” – tak okrasiła postać słoweńskiego lewego obrońcy „Torcida”. 32-krotny reprezentant kraju spędza swą karierę przy Roosevelta 81 od sezonu 2019/2020. „Śląski Klasyk” był dla niego 235. meczem dla „biało-niebiesko-czerwonych”. Ta oprawa była wyrazem wdzięczności za oddane serce temu klubowi, które kibice doceniają od lat.

Zbigniew.H

Niestety, ale musimy wspomnieć o wydarzeniu z końcówki pierwszej połowy. Nie chcemy poruszać tych wątków, lecz nasza liga nie uwalnia nas od sędziowania i chwilami niezrozumiałych decyzji. Erik Prekop rozpędzał się, minął stoperów i wbiegał w kierunku pola karnego. Jarosław Przybył nie dopatrzył się ewidentnego kontaktu dłoni na plecach napastnika gospodarzy, a arbitrzy w centrum VAR nie zaprosili głównego sędziego do monitora. Zauważmy, że poruszamy kwestię czerwonej kartki, która miałaby znaczący wpływ na kolejne minuty tej rywalizacji. Ponownie możemy oczekiwać komunikatu Kolegium Sędziowskiego, ponieważ wątpimy, aby ta akcja pozostała bez echa.

Pięć goli i zwroty akcji – to wszystko zobaczyliśmy w „Śląskim Klasyku”. Ten mecz był wizytówką naszej ligi i oby takich batalii nie brakowało do końca sezonu jubileuszowego. Trenerzy żyli tym spotkaniem niesamowicie, bo zachowanie słowackiego szkoleniowca zostanie uwiecznione. Michal Gašparik powędrował aż na murawę z Jarosławem Kubickim po bramce na 2:1 i sędziowie musieli wyganiać 43-latka. Są takie miejsca na ziemi i takie chwile, których warto doświadczyć na własnej skórze. Górnik Zabrze i GKS Katowice opakowali ponad 27 tysięcy ludzi w kino absolutne.

 

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze